;

   Tutaj powinien znajdować się jakiś kwiecisty wstęp pełny różnych wyszukanych słów acz niekoniecznie prawdziwych. Mogłabym się w nim pięknie opisać, bo kto z was w swoim życiu nie uległ czarowi legend i podań.  Cudowne, tajemnicze historie oprowadzają naszą wyobraźnię po krainie dziwów, gdzie spotyka się: niemożliwe i realne, a bohaterowie, zamieszkujący te nadzwyczajne miejsce, przenikają do naszej rzeczywistości nie tylko w sferze wyobrażeń.

   Tak właśnie jest ze mną.  Przychodzę, pomagam spełnić Wasze życzenia i znikam tak samo niespodziewanie jak się pojawiłam.  Tak jak bajkowa znachorka, czarownica. Po kontakcie ze mną będziecie mieli świadomość, że jeszcze dziś istnieją prawdziwe szeptunki i opowiecie ze zdumieniem o mnie innym. Możecie mówić na mnie wiedźma. Jednak to tylko wynik udanej ekspansji chrześcijaństwa, która piętnowała ludowe rytuały, tradycje oraz jeden z najstarszych (a zarazem najszlachetniejszy) zwyczajów. Mianowicie chodzi o tradycje gromadzenia, przechowywania i przekazywania wiedzy przez najstarsze osoby w rodzie. Ten zwyczaj już dawno odszedł w niepamięć.

   Ostatnich praktykujących tą tradycje nazwano wiedźmami i czarnoksiężnikami oraz oskarżano ich o czary lecz czy można tu mówić o jakieś winie i nieprawym działaniu? Nie urodziłam się inna. Nie jestem winna i przeklęta z powodu przekazanej mi przez babkę wiedzy, którą kościół tak usilnie nie akceptuje. Współcześnie we wschodniej Polsce wciąż można spotkać kobiety parające się zielarstwem, rytuałami, tarotem czy kabałą. Z tego rejonu właśnie pochodzę.

 

 

Czytany 1087 razy Ostatnio zmieniany sobota, 28 grudzień 2019 21:43

Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.