;
sobota, 04 styczeń 2020 00:16

Magia w praktyce

Napisane przez
Oceń ten artykuł
(0 głosów)

Chcąc praktykować magię, trzeba zachować szczególna ostrożność. Zanim, więc przejdziemy do praktycznych zastosowań, najpierw powinniśmy się zapoznać z zasadami bezpieczeństwa. Myślę, że lepiej dwa razy ostrzec, zanim się zrobi cokolwiek niebezpiecznego, aniżeli później parać się z kłopotami wynikłymi z nieodpowiedzialnego posługiwania się rzeczami, o których nie mieliśmy wcześniej zielonego pojęcia.

 

 

 

Adres kontaktowy: Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.

Uwaga

Pamiętaj o tym, że wróżba jest po to by coś zmienić nie jest zaś odgórnie przesądzonym nam losem.
Wróżba jest następstwem tego co zrobiliśmy do tej pory.

Wróżby

  1. Wróżba z dokładnością co do dnia (10 dni-od wskazanego dnia) - 150 zł;
  2. Wróżba na rok, na podstawie kabały cygańskiej - 200 zł;
  3. Wróżba na rok, na podstawie kart tarota - 200 zł;
  4. Wróżba poprzez komunikator Skype - 250 zł;
  5. 5 pytań do kart (opisowe odpowiedzi) - 5 pyt./150 zł;
  6. Jedno pytanie do kart (sformułowane tak aby można było odpowiedzieć: "tak" lub "nie") - 1 pyt./10 zł;
  7. Jedno pytanie do kart (opisowa odpowiedź) - 1 pyt./30 zł;

Rytuały

  1. Rytuały przyciągające (zdrowie, miłość {ogólny}, finanse, szczęście) - 400 zł;
  2. Rytuał przyciągający miłość (na konkretną osobę) - 600 zł;
  3. Rytuał rozdzielenie dusz (również w przypadku zmarłej osoby) - 800 zł;
  4. Rytuały intencyjne - 500 zł;
  5. Klątwa - 600 zł,
  6. Spętanie - 700 zł;
  7. Oczyszczenie - 600 zł;
  8. Zdejmowanie klatw lub urokow- 600 zł
  9. Stworzenie tarczy ochronnej - 300 zł;
  10. Palenie świec (namaszczonych specjalnie spreparowanymi olejami) w wymyślonej przez Ciebie intencji - 300 zł;
  11. Mieszanka ziół oczyszczających dom - 100 zł;
  12. Seans spirytystyczny - 5 000 zł (maksymalna liczba osób przebywających w pomieszczeniu: 8);
  13. Uzdrawianie w zależności od przypadku.

Amulety i talizmany

  1. Torba mojo  przyciągająca pieniądze - 800 zł;
  2. Torba mojo przyciągająca miłość - 800 zł;
  3. Torba mojo przyciągająca szczęście - 800 zł;
  4. Torba mojo dla ochrony - 800zł
  5. Torba mojo usuwająca klątwy i uroki - 800 zł;
  6. Torba mojo przynosząca szczęście w grze - 800 zł;
  7. Torba mojo pomagająca odzyskać spokój w domu - 800 zł;
  8. Torba mojo spełniająca życzenia - 800 zł;
  9. Torba mojo zapewniająca dobrą prace - 800 zł;
  10. Torba mojo tylko dla kobiet zapewniająca kontrolę nad mężczyzną - 800 zł;
  11. Amulet strzegący przed urokami - 500 zł;
  12. Talizman przynoszący wolność - 500 zł;
  13. Talizman pomagający w nauce - 500 zł;
  14. Talizman przyciągający miłość - 500 zł;
  15. Talizman przyciągający romans - 500 zł;
  16. Talizman wzmacniający przyjaźń - 500 zł;
  17. Talizman dający władzę - 500 zł;

Pozostałe

  1. Parzystopa dla tych, którzy chcą uniknąć nieproszonych gości w domu - 800 zł;
  2. Trupia woda -1500 zl
  3. Gra " śmierć wcielona " - oferta jedynie dla klientów VIP.

Znanych jest wiele przypadków ludzi pragnących dzięki magii osiągnąć bogactwo, miłość, władzę. Powiedzmy sobie, że jest to możliwe dla osoby, która potrafi zapanować nad sobą, ale zapewniam was, że takich osób jest naprawdę niewiele, a wyrzeczenia, jakich one dokonują, są nie do przyjęcia dla zwykłego śmiertelnika, który nie zamierza nic zmieniać w swoim życiu. Wielu z tych, którym się wydawało, że są silni i wszechwładni i mogą zlekceważyć ostrzeżenia, dzisiaj wąchają kwiatki dwa metry pod ziemia lub mieszkają w domach bez klamek. Słyszałam o wielu przypadkach, gdzie ludzie pragnący rozwinąć się duchowo poprzez pobudzenie swych czakramów (punkty energetyczne na ciele człowieka), postępując w sposób nieodpowiedzialny, zlekceważyli zasady, którymi należy się kierować podczas takich praktyk i niestety, skończyli swój rozwój w szpitalu dla obłąkanych. Są znane przypadki, kiedy to ludzie pragnący dla zabawy wywoływać duchy, popadają w obłęd, choroby psychiczne, a często jest to związane z tak dużym stresem, że takie przypadki kończą się zgonem. Niebezpieczeństwo to jest spowodowane możliwością przywołania negatywnych sił. Jeżeli człowiek dokonujący takiego przedsięwzięcia, nie potrafi panować nad takowymi, często dochodzi do tego, że te siły "przyklejają" się do osoby, która je przywołała. Brak doświadczenia i umiejętności w kontaktach z tymi energiami, z góry skazuje ją na porażkę w konfrontacji z czymś, czego nie potrafi zrozumieć i opanować. Częstymi przypadkami takich nierozważnych posunięć raczy nas prasa, która co rusz wspomina o młodych satanistach demolujących pomniki czy odprawiających czarne msze.

Sama deklaracja człowieka oddającemu cześć złu, przyciąga do niego negatywne energie, które wcale nie muszą się manifestować w jakiś widowiskowy sposób. Częstokroć o tym, że zło kroczy wraz z takim człowiekiem, on sam dowiaduje się z listy nieszczęść, które go spotykają. Pamiętajmy, że chociaż czegoś nie widać, to nie znaczy, że to nie istnieje. Nigdzie nie jest powiedziane, że na nasze życzenie będą paradowały przed nami tabuny duchów. Jeżeli nawet się zjawią w naszym domu, to wcale nie znaczy, że muszą się nam pokazać. Obcując z siłami duchowymi powinniśmy zapamiętać pewna zasadę:

  • Zawsze należy traktować z szacunkiem istoty duchowe, z którymi weszliśmy w kontakt lub próbujemy w takowy wejść.
  • Nie należy przyzywać istot duchowych dla zabawy.
  • Drwina lub lekceważenie, na pewno zostanie odebrane niedobrze.
  • Przed przybyciem larw astralnych zabezpiecza ząbek czosnku przekrojony na krzyż.

Nie polecam nikomu takich zabaw, ale wiem, że pomimo to, wiele osób i tak będzie próbowało wywoływać duchy, więc dobrze by było, gdyby jednak ograniczyły niebezpieczeństwo do minimum. Jednak najlepszym rozwiązaniem byłoby poczekać, aż nabierzemy doświadczenia i wiedzy, która pozwoli nam w bezpieczny sposób kontaktować się z siłami duchowymi. Są jednak ludzie, którzy pomimo umiłowania prawdy i Boga pragną poznawać naturę człowieka i świata, który ich otacza metodami, które wykształcili nasi przodkowie i przekazywali sobie tą tajemnice z pokolenia na pokolenie. Są ludzie, których wewnątrz dręczy niepokój nie pozwalający zapomnieć, że jest ścieżka, która wiedzie pomiędzy dobrem a złem, ścieżka wiodąca do owocu poznania z drzewa dobra i zła. Po obu stronach ścieżki czają się wszelkie pokusy na podróżnika, który ośmielił się wyruszyć w taką drogę. Podczas takiej wędrówki wielu zmienia swoje poglądy, rzeczy zmieniają swoją wartość, a ideały stają się wznioślejsze. Dla takich właśnie ludzi piszę ten tekst, aby w swej drodze nie byli zupełnie samotni, bo chociaż tak naprawdę tylko samotny "wędrowiec" może tutaj coś osiągnąć i nikt za nas nic nie zrobi, to dobrze jest mieć świadomość, że ktoś może nas wesprzeć i dopomóc radą w tej wędrówce. Magia przemienia rzeczy nie tyle w realnym świecie, co w nas samych. Używam słowa magia, ale trzeba pamiętać, że w swej czystej formie jest ona metodą doskonalenia się. Tak samo jak Joga, czy Zen.

Dzięki magii budujemy swą osobowość, szlifujemy naszego ducha i uzyskujemy wgląd w rzeczy zamknięte dla ludzi niewtajemniczonych. Nie każdy jednak czuje w sobie potrzebę wgłębiania się w tego typu tematy i to wcale nie oznacza, że jest on kimś gorszym. Nie wszyscy musimy wszystko umieć i na wszystkim się znać. Trzeba pamiętać, że w świecie obowiązuje prawo karmy (zasada akcji i reakcji), wszyscy jesteśmy w trakcie ciągłej pracy nad naszym duchem i nie koniecznie musi to być jakaś forma religijna. Bez względu na to, czy o tym wiemy, czy nie, jesteśmy częścią wielkiego procesu, w którym wszystkie części machiny świata współpracują ze sobą i oddziaływają na siebie, a to czy my w to wierzymy, czy nie, nie ma żadnego wpływu na pracę tego mechanizmu. Kto pragnie wkroczyć na ścieżki magii wcale nie potrzebuje jakiegoś specjalnego wprowadzenia, inicjacji czy tym podobnych rytuałów. Każdy, kto w swym sercu pragnie poznać tajemnice świata, a przy tym wczytuje się w teksty traktujące o tej tematyce już wykonał pierwszy krok na drodze poznania owych tajemnic. Skoro został wykonany pierwszy krok, nic nie stoi na przeszkodzie, aby pójść dalej, ale to zależy tylko od nas samych. W magii tak jak w większości dziedzin życia nic nie przychodzi samo i aby cokolwiek osiągnąć należy na to zapracować. Są, co prawda osoby, którym łatwiej przychodzą pewne rzeczy a innym trudniej. Niektóre z osób posiadają wrodzone zdolności, których inne osoby muszą się dopiero uczyć. Pomimo tych różnic każdy z nas może opanować techniki, które dadzą nam do ręki potężne narzędzie. Wiedza, odwaga, wola i milczenie są zwane czterema mocami maga. Wiedza, jest głosem wewnętrznej mądrości. Nie jest to wiedza, jaką można zdobyć w szkole a jedynie poprzez własne przeżycia i doświadczenia. Odwaga, jest głosem wewnętrznej prawdy, który prowokuje pomysły, które tworzą się w  głowie, aby je zrealizować. Wola, utrzymuje Cię na drodze, którą obrałeś chroniąc przed rozterkami i pokusami, które mogą Cię odwieść od zamierzonego celu. Milczenie, nie jest umiejętnością niewypowiadania się, lecz jest to umiejętność wyciszenia hałasu umysłu, wszystkich myśli i zmartwień nieustannie krzyczących w naszych umysłach. Posiadając te podstawowe wiadomości już można zacząć praktykować jakieś formy rytuałów, które same w sobie są ćwiczeniami. Dlatego bardzo dobrze jest robić to o jednakowych porach i przynajmniej, co drugi dzień, gdyż umysł wtedy właśnie zacznie się najlepiej do tego przygotowywać.

Poświęcaj wiele czasu dziennie na pracę, pracuj codziennie. Systematyczna praca - czy to medytacyjna, czy rytualna, czy narkotyczna, jakakolwiek systematyczna praca zawsze przynosi rezultaty. Czytaj krytycznie. Jeżeli się da, nie płać za to, co czytasz, bo możesz wydać wiele pieniędzy i zgromadzić dużą bibliotekę, niczego się w rzeczywistości nie ucząc. Czytaj dużo. Pytaj dużo. Miej dużo wątpliwości. Sprawdź wiele osób z jednakowym krytycyzmem. Setki ludzi mogą twierdzić, że mają moc, wiedzę, kontakty, cokolwiek. Magowie zbyt często wdają się w dziecinną grę "Uwierzę w twoją moc, jeśli ty uwierzysz w moją". Strzeż się takiej straty czasu. Magia często wiąże się z mroczniejszymi elementami naszego społeczeństwa: bohema, kryminalistami itp. Używaj swojego rozsądku. Bądź podejrzliwy wobec tych, którzy popełniają zbrodnie dla rozrywki: tacy ludzie zazwyczaj są głupi. Szanuj ludzi, którzy popełniają zbrodnie dobrze - tacy są niebezpieczni. Magia może pozbawić cię zdrowia psychicznego. Nie ma w tym nic złego: zdrowie to jest często przeceniane, możesz równie dobrze zdecydować, że chcesz oszaleć w wybrany przez siebie sposób. To da ci więcej Mocy, lecz uważaj i nie dawaj sobie wmówić, że to złe. Szaleństwo może być potężne, zachowaj tylko środki ostrożności. Magia może zrujnować twoje życie uczuciowe, wystawiając cię na emocje potężniejsze niż cokolwiek, co znałeś dotychczas. To w porządku - po prostu daj się im ponieść. Wzruszaj ramionami na tych, którzy będą twierdzić, że namieszałeś sobie w karmie i powinieneś rzucić okultyzm. Są tacy, którzy uwielbiają to mówić - głównie dlatego, że sami nie okazali się dość silni, aby w nim wytrwać i też go musieli rzucić. Najlepsza magia to ta, którą już masz w sobie, w która wierzysz i z która się instynktownie dobrze czujesz. Możesz odkryć, że cały czas byłeś wielkim magiem, lecz traciłeś czas na eksperymentowanie z tym, co nie leży w twojej naturze tylko po to, żeby udowodnić sobie, że twoje przeczucia były słuszne.

Wiele razy próbowałam czegoś nowego, egzotycznego i cieszącego się sławą tylko po to, aby odkryć, że na mnie to nie działało, ponieważ cały czas miałam w sobie coś znacznie lepszego. Hermetyczna magia w stylu Złotego Świtu jest w porządku, lecz jest to dużo gadania i niewielkie rezultaty. Czytaj Dion Fortune, jej fantasy jest tego warte. Crowley jest stratą czasu, lecz dobrą rozrywką. Dobry styl prozy, zły styl magii. Franz Bardon jest wart uwagi, lecz często jest przeceniany. Jego prace o ewokacji są warte całych półek z książkami na temat magii chaosu, a tańsze od nich. Terry Pratchett to fantasy, lecz jego książki zawierają w sobie w rzeczywistości więcej pożytecznych instrukcji dla okultysty niż mógłbyś usłyszeć od wielu tych, którzy nazywają siebie Mistrzami. Szybciej nauczysz się magii od Pratchetta, niż np. od Petera Carrolla lub Williama Greya lub Silver Ravenwolfa. Powodzenia.

Ci, którzy zaczynają swą przygodę z magia, chcą szybkich efektów. Wydaje im się, że magia dysponuje prostymi przepisami na to, jak zrealizować pragnienia. I oczekują tych efektów w wyniku opanowania rytuałów magicznych. Magia rzeczywiście posługuję się prostymi mechanizmami, lecz warunkiem ich uruchomienia jest uwolnienie umysłu od potrzeby i pragnienia komplikowania wszystkiego. Kiedy przestajemy komplikować swoje myśli i wyobrażenia, wtedy wszystko staje się proste. Niektórzy z nostalgią wspominają te piękne czasy, gdy wszystko było jasne, proste i łatwe. A było, bo kiedy ludzie mało wiedzą, to mało komplikują. Nie znając tej zasady pewni mistrzowie magii proponują szczególnie rozbudowane rytuały, które mają przynieść rezultat pod warunkiem dokładnego i precyzyjnego ich wykonania. A nie przynoszą nic. "Wina" leży oczywiście po stronie wykonującego rytuał. Na pewno coś pominął lub czegoś zapomniał. W ten sposób można zawsze tłumaczyć naiwnym: "nauczyłem cię najwspanialszej sztuki, a ty wszystko schrzaniłeś!" Jeszcze lepszy pomysł manipulacyjnego zwalania winy za własną nieudolność na innych wygląda tak: "rytuał został wykonany prawidłowo, ale Bogowie odmówili spełnienia naszych próśb, bo wśród nas są grzesznicy". Pewnie skądś to znasz? Wśród ludzi zajmujących się magią i parapsychologią jest wielu mitomanów i ludzi przekonanych o swej nadnaturalnej mocy. Kiedy ktoś zauważa, że nie widzi jakoś efektów ich magicznych działań, odpowiadają, że to wszystko już się stało, ale w astralu. A jeśli się nie stało, to na pewno przez złośliwość innych magów. Hm, w marzeniach też mi wszystko wychodziło już od najmłodszych lat, ale nigdy nie przypuszczałabym, że w ten sposób uprawiam skuteczna magię. Dla mnie efekt musi być widzialny albo w postaci zbiegu okoliczności, albo uzdrowienia. Nie wymagam od razu materializacji, ale jest ona mile widziana. Zauważyłam, że moja obecność często sprawia, iż nagle przestają wydarzać się cuda. Kiedy wchodzę do pokoju, dowiaduję się, że właśnie przede mną uciekł mistrz duchowy, lub anioł, albo też przeszkodziłam w materializacji czegoś tam. Dziwne nieprawdaż? Że przede mną uciekają duchy i kosmici, to jeszcze rozumiem, ale istoty, do których jestem nastawiona przyjaźnie? A może żadnych cudów nie było, tylko fantazja kogoś poniosła? Tego nie jestem w stanie sprawdzić. Jeśli uwierzę relacjom, to na pewno będę musiała uwierzyć, że uniemożliwiam zachodzenie cudów. Tym niemniej ludzie w mojej obecności wyginali łyżeczki siłą koncentracji. Więc nie zawsze stwarzam przeszkody. A ponadto bywałam świadkiem, a czasami sprawcą, realnych cudownych uzdrowień. Fantazja często ponosi osoby zainteresowane sprawami dziwnymi, niecodziennymi. Nie zawsze jednak ma to coś wspólnego z magią. Raczej służy dowartościowaniu się. Fantazja może jednak mieć na maga korzystny wpływ. Im więcej jest w stanie sobie wyobrazić, tym więcej może osiągnąć. Ale musi mieć pewność, że tego chce. Z wyobraźnią jest różnie, a to przecież ona decyduje o ostatecznych efektach posługiwania się magią. Prowadziłam zajęcia, choć nie podam jakie, brali w nich udział ludzie, którzy byli przekonani, że maja wysoką samoocenę (to znaczy: "kim to ja nie jestem, a inni mogą mi naskoczyć"). Rozdymała ich pycha. A co naprawdę sobą reprezentowali? Jeden z nich założył się ze mną o samochód, że w 2007 roku wojna światowa zniszczy cała Ziemię z wyjątkiem Australii, jednak chyba stracił moc magiczną, bo o wywiązaniu się z zakładu zapomniał. Drugi potrafił zmanipulować prawie każdą dziewczynę, żeby z nim poszła do łóżka. Tych kilku, które tego nie zrobiły, bał się. No i nie lubił mnie, bo to podobno ja mu zepsułam zabawę. Inni "wielcy" magowie z owej szkoły przekonawszy się, że myśli mają moc, zaczęli kreować sobie sytuacje w rodzaju: "zasługuję na niewymagających nauczycieli", czy: "jestem niewidzialny dla kanarów". Mieli tak wysoką samoocenę, że nie przyszło im do głowy, by uczyć się u kompetentnych nauczycieli, czy mieć wystarczająco dużo pieniędzy, by było ich stać na płacenie za przejazd. Zarabianie czy uczciwe uczenie się wydawało im się zajęciem ponad siły. Wielu przykłada wagę do rytuałów magicznych. Usiłują je opanować i dokładnie zapamiętać, by odtwarzać je w odpowiednim czasie i z odpowiednia intencją (nie zastanawiając się nad ich jakością). Wyobraź sobie, że na pustyni przykucnął starszy człowiek. Trzyma w ręku dwa patyczki i kieruje je w taki sposób, by ich cień padł na suchą ściółkę. Po chwili ściółka się zapala. Otaczający maga uczniowie są pełni podziwu dla jego mocy. Kiedy pyta ich, w jaki sposób dokonał podpalenia ściółki, każdy z uczniów wyraża opinię, że moc kryje się albo w patykach, albo w promieniu słońca, który został przez patyki nakierowany na łatwopalny materiał. Tylko mistrz wie, że dokonał tego mocą swego skoncentrowanego umysłu. Kahuni - Strażnicy Huny doskonale orientowali się, jaka jest różnica między mocą rytuału, a mocą umysłu. Większość początkujących, a nawet część zaawansowanych magów jest przekonanych, że najważniejszy dla powodzenia ich zabiegów jest rytuał. Stanowisko Huny jest w tym względzie inne. Otóż Kahuni wykorzystywali rytuały doskonale orientując się, że podświadomość (Niższe ja) lubi to, co niezwykłe i tajemnicze. Wtedy chętnie się angażuje. Jednak zdawali sobie sprawę z tego, że tak naprawdę mocą dysponuje umysł. Rytuał miał ją tylko wydobyć z ukrycia. Podobno na wszystkich, którzy rozpowszechniają wiedzę o Hunie, została nałożona straszna klątwa. Niektórzy wierzą w jej moc i tracą szansę na zajęcie się czymś wspaniałym. Inni wierzą raczej w moc ochronną Wyższego ja, do której nauczyli się odwoływać. Którzy z nich maja rację? Odpowiedź jest jasna: ci, którzy mają wyniki. Kryterium prawdy bowiem jest praktyka. Jeśli coś nie przynosi skutków, to znaczy, że nie działa, a więc jest nie prawdziwe! Wiele razy przekonałam się, że jeśli czegoś chcę i jestem do tego przekonana, to otrzymuję to, bądź uzyskuję w sposób, który jest niezwykle łatwy. I nie ma takiej siły w niebie i na Ziemi, która mogłaby się temu przeciwstawić. W związku z tym nie potrzebuję żadnych rytuałów i praktyk ani aktywujących, ani zabezpieczających. Nie należy traktować protez jako kończyn. Twórczej mocy umysłu nie zastąpi żaden rytuał. Rytuały pomagają skupić się, uwierzyć, skoncentrować, zachęcić podświadomość. Ale to nie w nich jest zaklęta moc. Moc tkwi w koncentracji umysłu. I to wszystko. Takie to mało tajemnicze i wzniosłe... Ale, ale... Okazuje się, że rytuały wywołują często oddźwięk w świecie astralnym, czyli wpływają na duchy. Dlatego z powodzeniem odwołują się do nich egzorcyści, których zadaniem jest przekonać te właśnie duchy, kto tu rządzi i czego od nich wymaga. Ta ocena wynika z faktu, że tym praktykom towarzyszą określone wibracje. Białej - jasne, a czarnej - mroczne. Uprawianie czarnej magii wynika z braku pozytywnych wyobrażeń. Zawsze kryje się za nim niska samoocena manifestująca się np. dobrze skrywanym poczuciem zagrożenia i przekonaniem, że życie to walka. Prawda jest, że człowiek, który walczy, prowadzi walkę tylko ze swymi ograniczeniami i słabościami. Inni, owszem, załapują się na to jako na dogranie intencji, ale nie zmienia to istoty rzeczy. Jako przykład człowieka posługującego się skutecznie czarną magią przywołuje się Rasputina. Wielu mu zazdrości sukcesów, kobiet, sławy... Również A. Crowley ma swoich wielbicieli. Przypatrzmy się dziełom ich życia. I największemu dziełu, którym dla nich obu okazała się śmierć w hańbie. Mieli kobiety, alkohol, narkotyki. Ale czy któryś z nich osiągnął spełnienie? Czy tylko wykreował sobie piekło tu, na Ziemi? Efektowne, podniecające i atrakcyjne, ale jednak piekło? O efektach uzdrowicielskich praktyk opartych na czarnej magii nie będę wspominać, bo to żenujące. Kończy się uzależnieniem "uzdrawianej" osoby od uzdrowiciela. A ponadto... każdy, kto zajmuje się czarną magia, jest przekonany, że musi walczyć z konkurencją, bo, ALBO JESTEŚ NAJLEPSZY, ALBO JESTEŚ SŁUGĄ SILNIEJSZYCH. Czy ktoś mając taki system wartości może czegoś mądrego nauczyć swoich uczniów? Właśnie tacy ludzie walcząc z urojonym zagrożeniem ze strony konkurencji, usiłują ją stłumić w zarodku, by zostać najlepszymi. Powiedzmy, że na język zwykłych ludzi przekłada się to na gry w rodzaju: "Może nie jestem najlepszy, ale ty na pewno jesteś gorszy ode mnie", "Może nie jestem mądry, ale ty na pewno jesteś głupszy ode mnie". Tak wychowuje się dzieci w wielu polskich rodzinach. Nazywa się to wpajaniem szacunku dla starszych i mądrzejszych. Czy to jest wysoka samoocena? Ja wiem, że nikt nie może być lepszy ode mnie. Owszem, może robić coś lepiej. Może na czymś lepiej ode mnie się znać. Ale nie może być lepszy. Nie może, ponieważ jestem jedyny i niepowtarzalny. Nie mam więc powodu nikogo małpować ani nikomu zazdrościć. Nie ma nikogo, kto mógłby ze mną konkurować. Bo nikt nie jest tak samo unikalny, jak ja. Nie piszę tego po to, żeby się reklamować, ale po to, żeby dać przykład właściwego myślenia. Właściwe myślenie zakłada, że i ja nie jestem lepszy od kogokolwiek! Właściwe myślenie jest sprzeczne ze wszystkim, do czego większość z nas przyzwyczajała się od dzieciństwa. Ten, kto otwarty jest na miłość, na intuicję, kto wie, że stwarzamy wszystko poprzez myśli i wyobrażenia, ten pracuje nad podnoszeniem jakości swych myśli i wyobrażeń. Nie u innych, a u siebie. I po jakimś czasie stwierdza, że temu procesowi podnoszenia jakości prawie nie ma końca! To rozbudza wyobraźnię. Wypełnia ją wspaniałymi, unikalnymi inspiracjami. A skoncentrowana wyobraźnia decyduje o tym, co się dzieje w naszym życiu. Nasze życie wygląda tak, jak je sobie wyobrażamy. Nieprawda? Niemożliwe? Przecież ty dobrze wiesz, jakie jest życie! I nikt ci takiego kitu nie wciśnie! No właśnie. Tu dałeś się ponieść chorej wyobraźni. Nie tej, która od święta nazywasz wyobraźnia, kiedy nagle świadomie zacząłeś się zastanawiać nad tym, co byś chciał, ale tej, którą pasiesz w każdej chwili życia, w każdej rozmowie, z każdym obejrzanym filmem itp. Tych chwil i wyobrażeń większość ludzi w ogóle nie jest świadoma. Nawet nie wiedzą, że one mają coś wspólnego z wyobraźnia! A potem przeżywają zdziwienie, że to, czego się obawiali, i przed czym chcieli się ochronić, dopadło ich. A miało być inaczej. A jak mogło być inaczej, jeśli wyobraźnia cały czas mówiła: "takie jest życie"

Czytany 1663 razy
Więcej w tej kategorii: « Voodoo Przeklęty obraz »

Skomentuj

Upewnij się, że pola oznaczone wymagane gwiazdką (*) zostały wypełnione. Kod HTML nie jest dozwolony.

Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.